Firmy przestają zatrudniać niepełnosprawnych - komentarz Prezesa POPON Jana Zająca dla Obserwatora Finansowego portalu Narodowego Banku Polskiego

Dodano: 2012-01-11 09:34:33

  

Zmniejszenie dofinansowania do pensji pracowników niepełnosprawnych oraz podniesienie limitów zatrudnienia niepełnosprawnych w zakładach pracy chronionej spowoduje, że firmy przestaną zatrudniać osoby niepełnosprawne. Potężne środki wydane na aktywizację zawodową i społeczną setek tysięcy takich osób w ten sposób zostaną wyrzucone w błoto.

Decyzją ministra finansów od stycznia tego roku kwoty dofinansowania przysługujące pracodawcom zatrudniającym osoby z lekkim i średnim stopniem niepełnosprawności będą relatywnie niższe niż miało to miejsce w 2011 r.

Stawki dofinansowania są naliczane procentowo w oparciu o wysokość płacy minimalnej. Niestety, mimo, że od stycznia poziom najniższego wynagrodzenia został podniesiony do 1500 zł, to stawki dofinansowania do miejsc pracy niepełnosprawnych będą obliczane w oparciu o płace minimalną z grudnia 2009 r., czyli z kwoty 1276 zł.

Przyczyną wprowadzenia ograniczeń w dofinansowywaniu miejsc pracy osób upośledzonych jest oczywiście dyscyplina budżetowa. Dla pracodawców oznacza to jednak, że tworząc miejsca pracy dla niepełnosprawnych (co wymaga specjalnych działań) więcej będą musieli dołożyć z własnej kieszeni.

- Efekt tej polityki jest łatwy do przewidzenia. Pracodawcy nie będą w tym roku zatrudniać osób niepełnosprawnych, nastąpią kolejne zwolnienia – uważa Jan Zając, prezes Polskiej Organizacji Pracodawców Osób Niepełnosprawnych (POPON). Sytuacja pogarsza się z każdym miesiącem.

W ciągu ubiegłego roku liczba pracowników niepełnosprawnych, na których pracodawcy pobierali dofinansowanie zmalała o 27 915 osób. W tym samym okresie spadła też o 6 384 liczba pracowników niepełnosprawnych zatrudnionych na otwartym rynku pracy. To spadek aż o 9,3 proc.

Kierowana przez Jana Zająca organizacja zrzeszająca pond 600 pracodawców już w sierpniu 2011 r. wystosowała do premiera Donalda Tuska apel wzywający do zmiany zasad dofinansowania do wynagrodzeń niepełnosprawnych. Kancelaria rządu nigdy nie udzieliła żadnej odpowiedzi. Według Zająca szanse na korzystną dla pracodawców zmianę stawek bazowych dofinansowania są w obecnej sytuacji ekonomicznej nikłe.

- Minister finansów nie powiedział nam, co prawda, kategorycznie „ nie”; mamy wrócić do rozmowy na temat rewaloryzacji kwot dofinansowania po pierwszym kwartale tego roku – mówi Zając.

Dodaje, że do tego czasu liczba pracodawców zainteresowanych zatrudnieniem niepełnosprawnych może się drastycznie zmniejszyć. Równolegle z przepisami, które spowodowały obcięcie dotacje do miejsc pracy w życie weszły też nowe, bardziej restrykcyjne przepisy dotyczące zakładów pracy chronionej (ZPChR). Od stycznia w zakładach tych będzie musiało być zatrudnionych już nie 40 proc., jak dotąd, ale co najmniej 50 proc. niepełnosprawnych pracowników (do ogółu zatrudnionych). Wśród nich aż 20 proc. musi mieć potwierdzony znaczny lub umiarkowany stopień niepełnosprawności. Ewentualnie 30 proc. muszą stanowić osoby niewidome, psychicznie chore lub upośledzone umysłowo.

Ustawodawca przewidział wprawdzie czas na dostosowanie się pracodawców do nowych wskaźników zatrudnienia – by utrzymać status ZPChR do końca czerwca maja czas na zwiększenie zatrudnienia – ale zdaniem prezesa Zająca nie wiele firm skorzysta z szansy. Pracodawcy prowadzący ZPChR-y coraz częściej po prostu rezygnują z utrzymywania tych firm i zatrudniają pracowników z otwartego rynku pracy.

Jak pokazują statystyki Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych, z 3,7 tys. istniejących jeszcze w 1999 – 2000 zakładów pracy chronionej, do października 2011 r. przetrwały tylko 1783 zakłady.

Pracodawcy coraz częściej likwidują zakłady pracy chronionej a nowe praktycznie nie powstają. To powoduje, że osoby ze znaczącymi lub specyficznymi upośledzeniami (głównie chorzy psychicznie i upośledzeni umysłowo a także epileptycy) zasilą wkrótce bardzo liczną , bo liczącą 2,79 mln osób rzeszę niepełnosprawnych, którzy są bierni zawodowo.

Jak pokazują ostatnie Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności (BAEL) za III kw. 2011r. wśród 3 mln 391 tys. niepełnosprawnych w Polsce tylko pół miliona osób pracuje zawodowo. To jeden z najniższych wyników w całej Unii Europejskiej.

Według danych Ministerstwa Rozwoju Regionalnego za pierwsze półrocze 2011r. ze wsparcia w całym programie POKL skorzystało blisko 119 tys. niepełnosprawnych osób. Łączna wartość podpisanych umów na różnego rodzaju programy wsparcia osób niepełnosprawnych to 7,4 mld euro (stan na 31 grudzień 2011r.). Resort rozwoju regionalnego wyodrębnił też specjalny program w ramach działania 7.4 Niepełnosprawni na rynku pracy – na którego realizację przeznaczono 44,4 mln euro. Z kolei PFRON przekazał pracodawcom na dofinansowanie wynagrodzeń osób niepełnosprawnych w 2010 r. kwotę 2 mld 846 mln zł, a w 2011 r. – 2 mld 751 mln zł.

Podczas gdy w Polsce wskaźniki zatrudniania osób niepełnosprawnych ledwo przekraczają 20 proc., w innych państwach Unii sięgają one 40 a nawet 50 proc. Przyczyn tej sytuacji jest co najmniej kilka. Pierwsza – fundamentalna – to zapóźnienia w polskim systemie kształcenia. Jak wynika z badań GUS, ponad połowa osób niepełnosprawnych w wielu produkcyjnym ma w Polsce tylko podstawowe wykształcenie, a jedynie kilka procent legitymuje się dyplomami wyższych uczelni. Dla przykładu, w roku akademickim 2007/2008 dyplomy wyższych uczelni otrzymało tylko 4, 4 tys. niepełnosprawnych abiturientów.

Z danych BAEL wynika też, że jedynie 7 proc. niepełnosprawnych utrzymuje się z własnej pracy. Coraz mniej niepełnosprawnych zainteresowanych jest też zakładaniem własnych firm. Sytuację w tym względzie pogorszyło obniżenie od czerwca 2011r. wysokości refundacji składek na ubezpieczenie społeczne. Do połowy ubiegłego roku niepełnosprawni przedsiębiorcy mogli się ubiegać o pełną refundację składek ZUS. Teraz otrzymują oni jedynie od 60 do 30 proc. tych kwot (w zależności od stopnia niepełnosprawności). To powoduje, że część niepełnosprawnych wycofuje się z rynku pracy, staje się niesamodzielna ekonomicznie i woli pobierać różnego rodzaju zasiłki.

Paweł Czapliński, autor raportu o stanie zatrudnienia osób niepełnosprawnych w Polsce za 2010r. policzył, że ogólna kwota świadczeń socjalnych wypłacona niepełnosprawnym w 2009r. to 32 mld zł. I chociaż suma ta wydaje się na pierwszy rzut oka wysoka, to w przeliczeniu na pojedyncze osoby daje ona kwoty tak niskie, że nie są one wystarczające ani do zdobywania wiedzy ani do podnoszenia kwalifikacji zawodowych przez niepełnosprawnych nie mówiąc już o pokryciu kosztów rehabilitacji. W ten sposób błędne koło się zamyka. Niepełnosprawni nie kształcą się, izolują od społeczeństwa, nie nadążają za wymogami rynku pracy, nie są elastyczni ani mobilni.

Zatrudnienie ich (szczególnie grup ze znacznym lub specyficznym upośledzeniem) wymaga od pracodawców dużego wysiłku organizacyjnego i materialnego. Wśród pracodawców pokutują też stereotypy na temat niepełnosprawności i ogólne przeświadczenie, że jest to grupa jednolita, chociaż ostatnie kampanie społeczne zachęcające pracodawców do zatrudniania osób niepełnosprawnych przyniosły poprawę sytuacji w tym względzie.

Znacznie gorzej jest natomiast ze świadomością instytucji publicznych. Te, zdaniem Czaplińskiego nie sprawdzają się w aktywnym organizowaniu pracy niepełnosprawnym. Samorządy nie mają wystarczającej wiedzy o potrzebach osób niepełnosprawnych, rzadko który powiat dysponuje środkami finansowymi na zatrudnianie asystentów osób niepełnosprawnych. „Rola urzędów pracy, które mają dziś monopol na aktywizację zawodową osób niepełnosprawnych, sprowadza się praktycznie do rejestrowania tych ludzi i nic ponad to” – napisał w swoim raporcie Czapliński.

Z jego badań wynika, że najtrudniejsza sytuacja osób niepełnosprawnych na rynku pracy jest na Podlasiu, Lubelszczyźnie, Opolszczyźnie i w Zachodniopomorskim. Na Opolszczyźnie działa tylko 26 zakładów pracy chronionej, na Podlasiu – 29. (dla porównania w Wielkopolsce jest ich 337, a w woj. kujawsko – pomorskim – 211). W regionach tych przede wszystkim brakuje jednak doradców zawodowych i ekspertów, którzy pomogliby pracodawcom w dostosowaniu miejsc pracy do wymogów osób niepełnosprawnych.

Szansą na poprawienie sytuacji osób niepełnosprawnych na rynku pracy ma być znowelizowana ustawa o służbie cywilnej z 19 sierpnia 2011r. Jej przepisy stanowią, że osoby niepełnosprawne ubiegające się o stanowisko w instytucjach publicznych będą miały pierwszeństwo w zatrudnieniu przed innymi kandydatami, jeśli spełnią oni formalne wymogi konkursu i znajdą się w pierwszej piątce najlepszych kandydatów, a urząd do którego aplikują nie zatrudnia więcej niż 6 proc. osób niepełnosprawnych w stosunku do ogółu zatrudnionych.

Czy po wejściu w życie nowych przepisów urzędy zaczną zatrudniać osoby niepełnosprawne?

Dane Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON) o wysokości kar umownych odprowadzanych przez sektor publiczny w związku z niezatrudnianiem osób niepełnosprawnych (w 2010r. była to kwota 244, 880 mln zł) nie wskazują, by w najbliższej przyszłości nastąpił tu radykalny przełom. Przyczyna tej sytuacji jest prozaiczna: w urzędach poszukiwani są głównie pracownicy wykształceni, a zasoby karowe wykształconych osób niepełnosprawnych są w Polsce bardzo ograniczone.

– Niepełnosprawni, którzy mieli wystarczające kwalifikacje do tego, aby podjąć pracę w administracji publicznej już tę pracę podjęli, nowych na rynku nie ma – mówi dr Bożena Kołaczek, ekspert rynku pracy osób niepełnosprawnych z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych.

Autor: Katarzyna Bartman
Źródło: Obserwator Finansowy