Dziennik Bałtycki: Zdzisław Staszków: Jestem życiowym optymistę

Dziennik Bałtycki: Zdzisław Staszków: Jestem życiowym optymistę

Zdzisław Staszków jest współwłaścicielem firmy Lebos w Człuchowie oraz człuchowskiego hotelu i restauracji Nad Jeziorem.

Zdzisław Staszków już po raz drugi znalazł się w czołówce naszego plebiscytu w powiecie człuchowskim, tym razem - na pierwszym miejscuJest też wiceprezesem Polskiej Organizacji Pracodawców Osób Niepełnosprawnych w Gdańsku. Firma Lebos to zakład pracy chronionej, co nakłada na właścicieli wiele dodatkowych wymogów.

– Nasi pracownicy to często ludzie pokrzywdzeni przez los, bardzo wrażliwi i fajni, ale ich wymogi są też większe. Musimy zapewnić im m.in. większy wymiar urlopu, rozmaite dodatki, stanowisko pracy musi być dostosowane do konkretnego pracownika, co wiąże się z dużymi kosztami. Z drugiej strony praca jest dla nich także rehabilitacją, dzięki niej ma swoją rolę w środowisku, jest partnerem, a jeśli jest doceniany i traktowany jak pełnosprawny – rośnie w siłę. Minus to częste zwolnienia lekarskie, czasami „kosmiczne”, co kompletnie dezorganizuje pracę. Wystarczy sobie wyobrazić, co się dzieje, kiedy 40-50 procent pracowników nie przyjdzie do pracy, a są umowy, które trzeba realizować…

„Lebos” zatrudnia około 40 osób. Produkuje głównie okna drewniane, drzwi i tzw. klejonkę. Gdzie trafiają – Wykonaliśmy dużo dobrych, ciekawych robót, jak choćby w Szczecinie- Podzamcze, Stare Miasto, 90 procent okien to nasza praca – mówi Staszków.

Niedawno władze Człuchowa pochwaliły się, że w mieście rosną wpływy z podatków, czy rzeczywiście ludzie zarabiają więcej

– Sporo jest w tym prawdy, choćby ze względu na wzrost płacy minimalnej. Widać też pozytywne ruchy gospodarcze i oby dalej tak było. Choć oczywiście niektóre zasady, choćby w mojej branży związanej z surowcem drzewnym nadal są niekorzystne. Sytuacja w tej branży jest trudna, bo pula surowca, którą uzyskujemy nie zabezpiecza nawet podstawowych potrzeb firmy. Zabezpiecza ją swoim małym czy większym przedsiębiorcom cała cywilizowana Europa, lub też istnieją tam regulacje na dostawy zagraniczne. U nas jest inaczej – dodaje.

Jak szacuje szef Lebosu co roku pula surowca jest zmniejsza na -obecnie zabezpiecza potrzeby zakładu do września. Potem, żeby zdobyć surowiec, muszą korzystać z portalu aukcyjnego, a tam trwa bitwa o każdy metr sześcienny drewna. Nawet nie patrzy się na ceny, tylko żeby kupić.

– Myślę, że należałoby zadbać 0 przede wszystkim o małe i średnie przedsiębiorstwa, bo to one wytwarzają 80 procent budżetu państwa. Tymczasem największą siłę przebicia mają wielkie firmy. Zawsze zresztą było tak, że duży może więcej. Dlatego zrzeszamy się w grupach i stowarzyszeniach, ale 1 tak nasz głos to ciągle tylko cichy pisk – zauważa. – Ale jestem życiowym optymistą. W naszym powiecie na lepsze zmieniają się drogi, dobrze pracują biura pracy, jest dobra selekcja, szkolenia. Zmiany są widoczne, choć życzyłbym sobie, żeby miasto miało więcej inwestorów i inwestycji – i nie myślę tu o zagranicznych, ale naszych. Musi się jednak jeszcze sporo zmienić w układzie przedsiębiorstwo – samorządy, powinny być bardziej powiązane, żeby dynamiczniej rozwijać rynek. Rządzący muszą mieć dialog z tymi, którzy go tworzą, na razie go brakuje. Dobrze, żeby czasem spojrzeli z pozycji siedzącego na wozie na te konie, które wóz ciągną. Nie można ich ciągle tylko batem poganiać, trzeba też o nie zadbać.

Zdzisław Staszków już po raz drugi znalazł się w czołówce naszego plebiscytu.

– Gratuluję, że macie takie dobre pomysły. Bo to sposób na poznanie ludzi, drobne sprawdzenie się, akceptacji – mówi. – Dziękuję oczywiście wszystkim, którzy głosowali na mnie.

(STEF)

Źródło: Dziennik Bałtycki



Facebook
LinkedIn
Skip to content